TA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIE zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.
Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Zamba.pl to serwis społecznościowy, dzięki któremu poznasz nowe osoby, odnajdziesz znajomych i dowiesz się co inni myślą o Tobie. Aby dołączyć do innych użytkowników serwisu zarejestruj się!
szobi blog
Walka Batmana z Trybunałem Sów, zapoczątkowana w tomie 1., znajduje w tomie 2. swoje zakończenie. Nie jest to jednak definitywne zakończenie wojny o (nie)istnienie Trybunału.



Dla krótkiego przypomnienia – Trybunał Sów to tajna organizacja, istniejąca od przeszło 200 lat, wymuszająca na mieszkańcach Gotham City swoją wolę, nierzadko za pośrednictwem szkolonych przez nią zabójców, zwanych Szponami. Batman nie dawał wiary w jej istnienie, a zderzenie z prawdą było dla niego wyniszczające i niemal zabójcze.

Miasto sów rozpoczyna się tam, gdzie kończy się pierwszy tom. Bruce Wayne w mroku swej rezydencji liże rany po wspomnianym wyżej starciu, a w międzyczasie do budynku zbliża się chmara Szponów, obudzonych po tym, jak Człowiek-Nietoperz wyrwał się ze… szponów Trybunału. Bitwa o życie nie tylko Wayne’a, ale i jego kamerdynera Alfreda Pennywortha nie tylko trzyma w napięciu, ale jest też pretekstem do pokazania kolejnych możliwości technicznych Batmana. Możemy zajrzeć do jego zbrojowni, ujrzeć Bat-zbroję, a także przekonać się, że model dinozaura czy gigantyczna jednocentówka nie stoją w jaskini tylko dla ozdoby.

W Trybunale Sów mogliśmy poznać historię młodego Bruce’a, usiłującego na własną rękę dojść do prawdy o śmierci rodziców i dowiedzenia, że stała za tym sowia organizacja. W niepowodzeniu tego dochodzenia można upatrywać rosnącą desperację, z jaką obrońca Gotham ściga Trybunał na kolejnych stronach kontynuacji. Uczucie (zarówno w miliarderze, jak i czytelniku) rozwikłania zagadki rośnie, by po przewróceniu strony opaść, a przy przewróceniu kolejnej wstępują w oba te podmioty kolejne siły. Przy lekturze Miasta sów dobrze jest mieć w pamięci wydarzenia z tomu pierwszego, szczególnie te, w których widzimy Wayne’a w garniturze zamiast maski. Bo to właśnie tajemnica rodzinna w końcowym akcie jest największym przeciwnikiem Batmana, a Szpon w wersji 2.0 stanowi jej wcielenie.

Scott Snyder, we współpracy z Jamesem Tynionem IV, rozwija tu swój autorski pomysł i robi to w interesujący sposób. Historia nie jest szablonowa, znajdziemy w niej kilka zwrotów akcji. W tej narracji świetnie odnajduje się Greg Capullo. Chwaliłem go już za Trybunał Sów i po Mieście sów muszę to zrobić ponownie. Nie tyle muszę, a zrobię to z przyjemnością. Snyder i Capullo stanowią bardzo mocny duet i nie dziwi fakt, że odpowiadali wspólnie za serię przez kilka kolejnych lat.

Dopełnieniem wątku głównego jest starcie Batmana z dr Victorem Friesem aka Mr. Freezem – złoczyńcą lubującym się w zimnie, do którego określenie „zimny drań” nader dobrze pasuje (po wypadku temperatura jego ciała wynosi -5 stopni Celsjusza). Wątek ten jest powiązany z Trybunałem, choć nie jest to powiązanie bardzo silne (wiemy przede wszystkim, że Freeze jest autorem specyfiku umożliwiającej wybudzenie Szponów). Na zakończenie tomu dostajemy też dwie inne historie. W pierwszej narratorem jest Jarvis Pennyworth – ojciec Alfreda, którego oczami poznajemy rodziców Bruce’a i dowiadujemy się o działaniach Trybunału wobec nich. Druga skupia się na dziewczynie o nazwisku Harper Row. Pojawiła się ona już we wcześniejszym tomie, gdy wybudzała Batmana świeżo po przeprawie w Labiryncie, a tutaj można poznać genezę jej fascynacji bohaterem i źródło ich jednostronnie przyjaznej relacji. Wspomniane w tym akapicie historie ilustrowane są już przez innych rysowników. Jason Fabok, odpowiedzialny za wątek z Mr. Freezem, potrafi zachwycić delikatną kreską, którą miło się ogląda. Styl Rafaela Albuquerquego określiłbym jako bardziej malarski, kadry w jego wykonaniu przypominają obrazy, zwłaszcza jeśli porówna się je z rysunkami Faboka. Historia z Harper Row to wspólne dzieło Becky’ego Coogana i Andy’ego Clarke’a. Jest to swoiste wymieszanie dwóch poprzednich – kontury są tu bardziej wyraziste, aczkolwiek w porównaniu z Fabokiem widać tu mniejszą dbałość o szczegóły, zwłaszcza w kwestii wyglądu postaci.

Wspominałem na początku, że Miasto sów nie kończy definitywnie wątku tajnej organizacji. Osobna seria rozwinęła jej historię po powyższych wydarzeniach, na poznanie tej serii przyjdzie jeszcze czas. Tymczasem Batman po przyłożeniu Trybunałowi trzyma się mocno w pamięci czytelnika. A na horyzoncie pojawia się kolejne zagrożenie. Zło z Gotham wyciąga swoją najsilniejszą kartę.

Tagi:

 
Fajne
oceny pozytywne: 2  |  oceny negatywne: 0

Dodaj komentarz: